piątek, 7 czerwca 2013

jest dobrze :)

Świat się kończy!
Wróciłam do domu o 19:30 i stanęłam przed dylematem jeść obiad czy biegać... Jak zjem to bieganie odpada, jak idę biegać to na głodnego... i tu nastąpił koniec świata i trzęsienie ziemi - założyłam dres, buty do biegania, słuchawki w uszy i pobiegłam... jestem z siebie dumna jedna bitwa wygrana jest dobrze...

wtorek, 7 maja 2013

...w biegu...

…dosłownie i w przenośni…

Dosłownie gdyż rzeczywiście biegam, noga za nogą. O swoim bieganiu będę pisać, o trudnościach i euforycznych uniesieniach, o napotykanych ludziach i pogodzie, o wygranych walkach z samą sobą i z innymi, może nawet o jakichś rekordach… ;)


W przenośni gdyż ciągle jestem w biegu, każdego dnia ścigam się z czasem, w pracy gonią mnie terminy, w domu nie mam czasu na odpoczynek… Ale w tym codziennym biegu chcę zwalniać, zatrzymywać się, dostrzegać to co jest faktycznie ważne…