Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje smaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje smaki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 kwietnia 2014

chrupiąca pycha

Składniki:
seler naciowy
paluszki "krabowe"
groszek konserwowy
ananas
odrobina majonezu

Wykonanie:
Seler naciowy, paluszki "krabowe" i ananasa kroimy (nie za drobno), dodajemy groszek. Wszystko mieszamy i dodajemy odrobinę majonezu.

Wskazówki:
- "odrobina majonezu" to tyle żeby był smaczek, składniki sałatki nie muszą pływać w majonezie, mają się w nim jedynie lekko zamieszać,
- ja daję majonez kielecki gdyż ma on ostrzejszy smak i świetnie się łączy ze słodkim sokiem ananasa.



SMACZNEGO!

wtorek, 1 kwietnia 2014

dieta cud

Tak, od soboty jestem na diecie. Miałam być od poniedziałku ale, że dieta trwa 10 dni to pomyślałam sobie, że od soboty to będzie tydzień i trochę a od poniedziałku to będą prawie dwa tygodnie. Dla mnie "tydzień i trochę" brzmi znacznie lepiej :) Jeśli ktoś w tym momencie doszedł do wniosku, że nie widzi różnicy, to niech już nie próbuje zrozumieć... ;)

Więc, jestem na diecie. 
Czas trwania: tydzień i trochę.
Co jem? - prawie wszystko (tak "prawie" robi różnicę). Łatwiej napisać czego nie jem. Więc: nie jem pieczywa i produktów mącznych, ryżu, kasz oraz niektórych owoców (np: banany) Poza tym wszystko jest jadalne :) Jadłospis jest tak skonstruowany, że sama wybieram co będę na dany posiłek jadła.
Jak często? - Sześć posiłków dziennie. Czyli spożywając pierwszy posiłek o godz. 6:30, jem co trzy godziny.
Dziś koleżanka w pracy zapytała, po co mi to? co daje mi ta dieta i ta szopka z tymi pojemnikami, sałatkami, serkami... Nie musiałam długo myśleć. To, że chcę zgubić parę  kilo, nie jest żadną tajemnicą ale poza tym... No właśnie! Poza tym to zmieniam swoje niewłaściwe nawyki żywieniowe. Właśnie tak. Bo to co mi pozostaje po diecie to nie tylko luz w spodniach ale także:
1. przyzwyczajenie do tego, że jem częściej a mniejsze porcje,
2. trening robienia zakupów: co z tego, że chcę się zdrowo odżywiać, skoro wchodzę do sklepu, podchodzę do tych samych samych półek co zwykle i kupuję to co zwykle. Zmiana nawyków żywieniowych wymaga zmiany nawyków zakupowych,
3. doświadczenie tego, że surówka z cukinii, pomidora i cebuli można się najeść i nie trzeba się zapychać kanapkami;
4. doświadczenie tego, że przygotowanie zdrowego i smacznego jedzenia nie zajmuje całego dnia i można na to poświęcić chwilę wieczorem i kilka minut rano
5. w czasie diety próbuję zupełnie nowych smaków.

Poza tym doszłam do wniosku, że oprócz tego co i jak jem ważne jest też moje samopoczucie. Więc mniejszą szkodą będzie zjedzenie kostki czekolady gdy najdzie mnie ochota (nawet w czasie diety) niż stresowanie się, że nie powinnam a potem przeżywanie, że złamałam dietę bo zjadłam. Równowaga i spokój, to są moim zdaniem klucze do sukcesu. Do tego oczywiście zdrowe nawyki żywieniowe i aktywność fizyczna. I sukces murowany :)

Jednak przede wszystkim muszę chcieć. Ja sama, muszę podjąć działania żeby zmiana mogła zaistnieć. Więc zamiast siedzieć i mówić jak to ja chcę, biorę kartkę i długopis i rozpisuję jadłospis na kolejne dni, przy okazji robię listę zakupów a dietę traktuję nie jako cel tylko jako drogę, która poprowadzi mnie do czasu aż samodzielnie będę znała kierunki.

Dzisiejszy tekst sponsorował kolejny znikający kilogram :)

piątek, 24 stycznia 2014

samo się nie zrobi

Babskie rozmowy o ciuchach i nie tylko:
- Muszę zmienić zawartość szafy... - mówię ze smutkiem gdyż wiąże się to z wizją odchudzenia i tak już niezbyt pękatego portfela,
- A co? U Ciebie w szafie też mieszka taki skrzat, który zmniejsza ubrania? - w głosie mojej rozmówczyni słychać rozbawienie,
- No właśnie nie, u mnie właśnie odwrotnie. Wszystko jest za duże i wisi na mnie, już nie mam się w co ubrać...
- Łał, jak to zrobiłaś??? - w głosie słychać podziw i nadzieję na jakąś super receptę,
- Zaczęłam biegać i zmieniłam trochę nawyki żywieniowe...
- Aaaa - w głosie słychać ogromne rozczarowanie...
I tak się zastanawiam na co liczą osoby gdy pytają mnie jak to zrobiłam, co chciały by usłyszeć... i puszczam wodze fantazji:
- nałykałam się wieczorem cudownych tabletek kupionych w internecie a rano byłam szczupła,
albo:
- to super nowoczesna dieta je się tylko orzeszki ziemne i ogórki kiszone... i zobacz jak działa...
albo:
- tylko jeden raz poszłam na siłownię a tam przystojny instruktor tylko na mnie spojrzał i już taki efekt...
hmmm... może kiedyś pozwolę by obudził się we mnie trol i wypróbuję jedną z powyższych odpowiedzi... he, he, he...
 
A tymczasem na śniadanie w ramach zmiany nawyków żywieniowych gotuję owsiankę. Tak, tak, tę samą, której jeszcze kilka miesięcy temu nie wzięłabym do ust. Teraz smakuje przepysznie... z jabłuszkiem albo rodzynkami albo bananem... pycha, oto ona: OWSIANKA tu z rodzynkami


A dziś w nogach 6 km po chrupiącym śniegu...