niedziela, 13 lipca 2014

poranne wybieganie brrr

Godz. 7:15 zbiórka! Zostało zarządzone poranne wybieganie a Szalona jak to szalona zgodziła się. Budzik dzwoni o 6:55 i rozpoczyna się walka, bitwa, batalia... "Wstawaj już" - "Jeszcze minutkę" - "No wstawaj, Asia czeka! Ren będzie czekać!" - "No ale o tej porze, w niedzielę..." - "Wstawaj!!!" 
Szalona zwlokła się z łóżka. Zza rolety jakby przebijało się słońce. Deszczu nie słychać. To napawa optymizmem... o ile wstając w niedzielę o 7 rano można mówić o optymizmie w jakimkolwiek znaczeniu. Poprzedniego wieczoru ostatkiem rozumu naszykowała sobie Szalona ubranie i ułożyła na krzesełku, teraz wystarczyło tylko się ubrać i wyjść.
Asia już czekała... Jak się umawiamy rano na bieganie to Asia zawsze czeka... Sorry, Asiu! Szybki transport na umówione miejsce. Na parking podjechałyśmy równocześnie z Ren. 
Odpalamy sprzęt - zegarki szukają GPSów. W tym czasie rozgrzewka. Poranne, zaspane jeszcze części mojego ciała wymagają najpierw porządnego rozruszania. Potwierdza się fakt wielokrotnie już udowodniony, że aktywność fizyczna w godzinach porannych nie jest preferowana przez Szalonej ciało. No, może dobry, poranny seks... ale o tym innym razem ;) dziś było bieganie. 
Miało być spokojnie 7 km. Zatem pobiegłyśmy na Łysą Górę i zrobiłyśmy trasę Biegów Górskich. Potem przez las do jeziora a tam cisza i spokój, słońce świeci, wiaterek wieje... w pewnym momencie na jeziorze okazały się stada małych kaczuszek, płynęły prosto na nas co wyglądało jak atak... niestety nie przewidziałyśmy bułki dla kaczki więc musiały się zwierzęta dobrym słowem zadowolić. Po odpoczynku ruszyłyśmy z powrotem do samochodu. Na koniec tak się rozpędziłyśmy, że zbawiennym okazał się znak ograniczenia prędkości, który pomógł nam wrócić na ziemię ;) Wyszło ponad 9 km. 
Asia w szoku.
Ren miała w planach 18 km więc jeszcze dobiega swoje.
Ja zadowolona. Chociaż biegło mi się beznadziejnie... ale nie będę narzekać. Bieganie w okolicznościach przyrody i w dobrym towarzystwie nawet jak jest beznadziejne to jest super :)
Wniosek jest jeden: Muszę ćwiczyć mięśnie nóg.
Tylko foty na fejsa nie zrobiłyśmy ;) - dziewczyny trzeba to powtórzyć, może w przyszłym tygodniu...

1 komentarz:

  1. trzymam kciuki :*
    ja też mam bloga: http://naj4.blogspot.com/
    zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń