wtorek, 20 maja 2014

gdyby zadzwonił ktoś...

Czasem dopada mnie taki nastrój sentymentalny, taka nieogarnięta tęsknota za tym, żeby ktoś do mnie zadzwonił... tak po prostu zadzwonił i spytał co słychać. Ja odpowiedziałabym, że wszystko w porządku a ten ktoś od razu by wiedział, że nie jest w porządku. Wtedy powiedziałby: "mnie nie wkręcisz! mów, co jest grane?" A ja nie miałabym innego wyjścia tylko mówić prawdę jak na spowiedzi. Wtedy mogłabym jednym tchem wymienić wszystkie nagromadzone we mnie emocje. Nie przejmowałabym się, że są one sprzeczne albo wręcz się wykluczają... Wtedy mogłabym płakać i śmiać się jednocześnie... Wtedy nie bałabym się, że zostanę oceniona, że to co powiem zostanie wykorzystane przeciwko mnie... 
Gdyby tylko ktoś do mnie zadzwonił...
- Cześć, co słychać?
- Cześć, wszystko w porządku...
- Nie ściemniaj! Co jest?
...i to wszystko co jest we mnie wydostaje się na zewnątrz... to całe kłębowisko emocji, myśli, pragnień... chaotyczne, nieuporządkowane, nie poddane żadnej selekcji... 
Gdyby tylko zadzwonił ktoś bezpieczny, ktoś komu mogę zaufać, ktoś kogo znam bardzo dobrze, albo nie znam wcale... ktoś... 
...nie dzwoni nikt...

1 komentarz:

  1. Taki ktoś nazywa się: przyjaciel :). Wyjdź, poszukaj go,gdzieś tam na pewno jest taka osoba, która wiedziałaby, że nie jest w porządku.

    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń