poniedziałek, 24 lutego 2014

Biegi Górskie w Otwocku - runda 3

Mój dzisiejszy numer startowy to 88 :)
Pogoda dopisała, słońce i temperatura były idealne do biegania. 
Na starcie zajęłam strategiczne miejsce na końcu i zaatakowałam Łysą Górę jak zwykle prawą stroną. Uruchomiłam swoją mantrę: "nie tak szybko, tylko spokojnie". Potem trochę z górki i prosto. Leśna ścieżka dziś ukazała swe prawdziwe oblicze i obnażyła wszystkie nierówności i korzenie skrywane do niedawna pod głębokim śniegiem... Dziś było sucho i wygodnie. 
Zakręt przy słupie wysokiego napięcia i kolejny podbieg. Uruchomiła mi się kolejna mantra: "pracuj rękoma"... Faktycznie, gdy ręce pracują to i nogom jakby łatwiej się biegło... zadziwiająca jest natura... Podbiegłam. Nawet nie było strasznie. 
Kolejny zakręt - 90 stopni w prawo i moim zdaniem najpiękniejszy odcinek trasy. Po prawej stronie drogi - wysokie, leśne sosny, a po lewej  brzozowa polanka... brzózki - dużo niższe niż sosny, nie zasłaniają słońca więc na tym odcinku trasy słońce bezwstydnie smyrało biegaczy po nosach i policzkach. Jednak to co działo się pod nogami nie pozostało bez wpływu na czas końcowy - piach, straszliwy piach i kolejny podbieg może tak stromy jak Łysa ale dość długi. Znowu mantra: "pracuj rękoma" i fotograf... że też on się zawsze ustawi w takim miejscu gdzie człowiek najbardziej zasapany :/ Dalej jeszcze kawałek drogi z piachem. Trochę minęłam go bokiem. I z powrotem jestem na szczycie Łysej. Trasa odbija w lewo. Długi zbieg leśną ścieżką, trzeba uważać na korzenie. Potem ostatnia prosta... tym razem nie miałam kogo gonić i wyprzedzać i jakoś trudno mi było znaleźć siły na piękny finisz... Mimo to wydłużyłam krok i oszołomiona własną prędkością wpadłam na metę :)

Już na trasie wiedziałam, że to będzie mój najlepszy czas bo zerkałam na zegarek i wiedziałam, że tempo mam niezłe ale żeby w jakiejkolwiek kategorii zająć pierwsze miejsce to nawet nie marzyłam... a tu proszę bardzo: jestem pierwsza w swojej kategorii wiekowej :) Ok, nas wszystkich w tej kategorii jest sześć osób a w trzech biegach wzięły udział dwie osoby... ale jak nie patrzeć na tym etapie mam złoto :) Oj, chciałoby się tą pozycję utrzymać ale w przyszłym tygodniu zjazd na uczelni krzyżuje plany, chyba, że... ulegnę niecnej pokusie opuszczenia porannych wykładów... No sama nie wiem...


 oto Szalona w rankingu po trzeciej rundzie :)

2 komentarze: