poniedziałek, 3 lutego 2014

pobiegane - poślizgane

No i pobiegane... a raczej poślizgane :/ ...do czego do doszło żeby nieodśnieżonych chodników poszukiwać!

Bo z tym odśnieżaniem to jest tak:
Wersja pierwsza:
Pada śnieg. Jest mróz. Chodniki są odśnieżane na potęgę, nawet do żywej kostki. Za kilka dni przychodzi lekka odwilż. To co na chodnikach zostało topi się i lekko zamarza pod wpływem lekko ujemnej temperatury. W tym oto sposób powstaje tzw. "szklanka". Oczywiście nikt już piaskiem czy solą nie posypuje. - Tym sposobem zjechałam z chodnika na jezdnię, dobrze, że nic nie jechało...
Wersja druga:
Pada śnieg. Jest mróz. Nikt nie odśnieża chodników. Gdy przychodzi odwilż a potem mróz, zalegający śnieg jedynie się ubija, nie tworzy ślizgawki. Dziś szukałam takich nieodśnieżonych chodników.
 
Wniosek jest następujący:
W takie dni jak dziś nie należy biegać po mieście. Następnym razem zrobię sobie wycieczkę do lasu. Sukcesem dzisiejszego dnia jest niewątpliwie to, że w końcu dobrze byłam ubrana, nie było mi ani za ciepło, ani za zimno. A buty do biegania schną szybko... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz