niedziela, 22 grudnia 2013

pod górkę i z górki

Dziś rozpoczęłam poszukiwania trasy do biegania z górkami. W moim mieście jest to dość trudne ale jak się okazało nie niemożliwe. Po pierwsze: nasyp kolejowy jak sama nazwa wskazuje jest nasypem czyli górką z repertuarem przejazdu kolejowego sztuk cztery, przejścia dla pieszych oraz drogi pod wiaduktem kolejowym czyli najpierw z górki a potem to jak kto woli: pod górkę po chodniku albo po schodach normalnych albo po schodach z dłuższymi stopniami... Poza tym okazało się, że w centrum miasta tez jest jedno wzniesienie. A w głowie już objawiła mi się jeszcze jedna górka dość stroma i trochę oddalona od mojej tradycyjnej trasy... może kiedyś do niej dobiegnę... jak będę biegać po 10 km i więcej... co może nastąpić szybciej niż mi się wydaje. Więc jak widać szału nie ma, fajerwerki nie strzelają... chyba będę musiała poszukać czegoś w dalszej okolicy... :/

Poza tym zastanawiałam się ostatnio co zrobić żeby biegać szybciej, bo ostatnie przyspieszenie jakoś tak samo mi wyszło i zupełnie poza mną się zadziało. Więc się zastanawiałam a tu trach, bach, wuala http://bieganie.pl/?show=1&cat=2&id=5103 jak na życzenie.
No bo tak sobie myślałam, że może szybciej nogami przebierać... ale w takim przypadku ci szaleni sprinterzy to powinni wyglądać podczas biegu jak struś pędziwiatr w pierwszej fazie rozpędzania się po pustyni... więc to nie to... szukałam dalej aż znalazła. Teraz już wiem :) więc biegam dalej i trenuję stawianie długich kroków... a może powinnam kupić siedmiomilowe buty... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz