wtorek, 3 września 2013

biegam wśród ludzi

Pewnego dnia stwierdziłam, że nie chcę dłużej siedzieć na kanapie przed telewizorem i zajadać kanapki, założyłam buty i pobiegałam. Tego dnia w ogóle nie pomyślałam, że jak będę biegła to inni ludzie będą na mnie patrzeć. Po prostu stwierdziłam, że idę biegać i poszłam i to była moja jedyna myśl, która zajmowała całą moją głowę. Nie było tam miejsca na myślenie o innych ludziach. Teraz słyszę, że można mieć z tym problem... z jednej strony rozumiem, chociaż z drugiej myślę sobie, że jeśli chcę coś robić to nie oglądam się na innych tylko idę drogą, którą obrałam. I zaczęłam się nad tym zastanawiać... i doszłam do wniosku, że nieprzejmowanie się innymi użytkownikami dróg i chodników w moim przypadku utrzymuje się i ma się jak najlepiej :)

Gdy ostatnio biegłam, mijałam przystanek autobusowy, na ławce siedziało kilka osób i czekało na autobus. Po kilkunastu minutach tamtędy wracałam a te same osoby nadal siedziały na przystanku. W ich życiu przez te kilkanaście minut nic się nie zmieniło, ja przebiegłam kilkaset metrów (może 2 km), zrobiłam kilkadziesiąt kroków, wdechów, wydechów, moje serce zmusiłam do wytężonej pracy. Oni patrzyli na mnie ale także ja patrzyłam na nich. Co o mnie pomyśleli? - nie wiem, ale ja poczułam potworną satysfakcję z tego, że biegnę, że mogę, że nie siedzę, że zamiast czekać na autobus 15 minut aby przejechać jeden przystanek, ja idę pieszo, bo mam wybór i znam swoje możliwości... i gdzieś w głębi duszy myślę, że mi zazdroszczą, tak jak ja kiedyś zazdrościłam napotkanym biegaczom...
Biegnąc przez park mijałam kilka grupek młodzieży i osób "dojrzalszych"... śledzili mnie wzrokiem, chyba coś komentowali... Słuchawki na uszach skutecznie odcinają mnie od świata zgnuśniałej złośliwości i dają gwarancję dostarczania nowej energii z każdym rozbrzmiewającym utworem. Nie chcę słyszeć prześmiewczych czy prowokacyjnych komentarzy więc robię tak by ich nie słyszeć - słuchawki z muzyką się sprawdzają :)

Poza tym gdy biegam spotykam też życzliwe osoby - innych biegaczy, z niektórymi znamy się już z widzenia, uśmiechamy się do siebie, pozdrawiamy się, czasem coś zagadamy "w biegu" i każdy bieganie w swoją stronę. To są strasznie miłe sytuacje, wtedy czuję, że nie jestem jakimś dziwakiem, że nie jestem sama, że są inni, którzy mają tak samo jak ja :) to jest świetne. Nie doświadczyłabym tego gdybym pewnego dnia nie założyła butów do biegania i po prostu nie pobiegała.
 
Ja biegam - inni na mnie patrzą, czasem komentują.
Gdy biegam - ja patrzę na innych a to co myślę zostawiam dla siebie i dalej biegam i na dzień dzisiejszy nie przewiduję innego scenariusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz